Cysiek, nie gadaj, nie świruj, nie wyśmiewaj. Ty się ukłoń z szacunkiem.
Skoro dzieci w noszkiej szkole prowadzą obliczenia typu 2/0 [czyli oznaczają granice funkcji lub ciągi granic] to szacun wielki za poziom matematyki w norweskich szkołach. Ja poznałem to dopiero na czwartym roku studiów i to tez przypadkowo przy pisaniu jakiejś beznadziejnej pracy z ekonometrii. W podstawówce tego nie miałem, w liceum na mat-fizie też nie...
Natomiast bardziej prawdopodobne wydaje mi się że to Pani Nauczycielka nie wiedząc czemu podała dzieciom takie zadanie. W Norwegii wszystko bowiem jest możliwe. Spodziewaj się więc że następnym razem zobaczysz zadanie typu " b do kwadratu równa się minus a" No jest coś takiego, jakiś Włoch to wymyślił, nie pamiętam kto, ale zdefiniował długo potem Kartezjusz, a nazywa się toto: "LICZBY UROJONE". Nieprawdaż że wyrażenie do norweskiego systemu edukacji pasuje jak ulał?
PS.Natomiast swoją drogą samego faktu że dziecko nie ogarnia działania 2/0=2... Szczerze mówiąc ja też tego nie ogarniam... Pomyślał bym, że to błąd, ale przecież Norweg nie myli się nigdy.